Timeless (Ponadczasowe)
Leżę bezsennie nocą. (Ciągle to samo)
Chmury się rozstępują, zmywając nasze pożegnania.
To były dni…
Zmyj je.Och, te dni.
Wieczne marzenie,
tonięcie coraz głębiej.Och, te dni.
Nieustanne wymykanie się,
dryfowanie w otchłani.Patrzę, jak mijają nasze dni,
wrząc od nienawiści.
Nie potrafię znaleźć odpowiedzi na kłamstwa, których się trzymałaś.Wieczne tonięcie, dryfowanie w otchłań.
Wieczne marzenia, toniemy coraz głębiej.Będę cierpliwie czekać,
aż czas się zatrze.
Przepełniony pytaniami.
To były czasy,
które nigdy się nie zmienią.
Wciąż to samo.Nasza miłość jest ponadczasowa.
Bezsenność Roberta nie jest przypadkowa. Każda noc wygląda tak samo – wciąż to samo. To bezustanne rozmyślanie, przewracanie się w łóżku, powracanie myślami do tego, co było, a czego już nie ma. Wojna dawno minęła, ale jego umysł wciąż w niej tkwi. Annie leży obok, lecz czuje się tak, jakby jej tam nie było.
Deszcz spływa z nieba, rozmywa wspomnienia, zmywa pożegnania. Ale czy naprawdę? Robert chciałby wierzyć, że czas może oczyścić to, co się wydarzyło, że może wymazać słowa, które padły, ból, który zadali sobie nawzajem. Ale to tylko złudzenie. Wciąż czuje jej wzrok, wciąż pamięta te dni, które były idealne. To były czasy.
Każdy dzień mija tak samo – puste spojrzenia, ciche obiady, drobne kłótnie, których nawet nie ma siły dokończyć. Narasta w nim gniew, ale nie wie, na kogo jest zły. Na siebie? Na nią? Na wojnę? Na czas, który ich zniszczył? Nie potrafi znaleźć odpowiedzi na kłamstwa, których się trzymała. Może to były kłamstwa o tym, że wszystko będzie dobrze. Że czas uleczy rany. Że miłość przetrwa wszystko.
Z każdym dniem Robert czuje, że się zapada. Coraz bardziej wycofany, coraz bardziej odległy. Wojna zabrała mu część siebie i nie oddała nic w zamian.
Pada tutaj to ironiczne wyznanie:
„Nasza miłość jest ponadczasowa.”
Ale to nie romantyczne uniesienie, a słowo „ponadczasowa” nie ma tu tego charakterystycznego pozytywnego wydźwięku. To sarkazm, gorzka konstatacja. Ta miłość, jeśli kiedykolwiek była ponadczasowa, teraz jest wiecznym ciężarem, czymś, co trwa już tylko siłą rozpędu. Ich relacja utknęła w czasie – ani się nie kończy, ani nie wraca do tego, czym była. To bycie uwięzionym w dawnych uczuciach, których już nie da się wskrzesić.