Let Me In (Wpuść Mnie)
Moja droga Annie,
proszę, wpuść mnie do środka.
Wiem, że popełniłem błędy.
Tak mi przykro,
nigdy tak naprawdę mnie nie było.
Tak mi przykro, że nawet nie próbowałem.Ale przejrzałaś moje kłamstwa.
Moje niekończące się kłamstwa.Zabierz mnie w lepsze miejsce,
gdzie mogę oddychać,
gdzie mogę się uśmiechnąć.
Ten dom staje się coraz mniejszy,
żaluzje są zaciągnięte.
Proszę, pomóż mi się uśmiechnąć.Wiem, że popełniłem błędy,
ale jestem tylko człowiekiem
i przepraszam, tak bardzo przepraszam,
nie mogę cię wpuścić.
Jestem tylko pustą skorupą,
nie mam już nic więcej do dania.Ale to się nie skończy,
to się nie zatrzyma.
Nie rzucę ręcznika.
Naprawię siebie,
dzień po dniu.
Nie skrzywdzę cię więcej,
po prostu już nie mogę cię więcej skrzywdzić.Pozwól mi, pozwól mi, czemu nie chcesz mnie wpuścić?
Pozwól mi znowu oddychać.
Bo nie jest ze mną dobrze, nic nie jest na miejscu.
Mam nadzieję, że u ciebie wszystko w porządku.Puść mnie.
Przejrzałaś moje kłamstwa, moje niekończące się kłamstwa,
ale nigdy nie pozwoliłaś mi odejść.
Po prostu, kurwa, pozwól mi odejść, uwierz mi, zasługujesz na coś lepszego.
Po prostu, kurwa, pozwól mi odejść, nie jestem już dla ciebie właściwy.Moja droga Annie,
czy nie wpuścisz mnie do środka?
Wiem, że popełniłem błędy.
Tak mi przykro, próbowałem i próbowałem.
Ale nigdy nie było to dla ciebie wystarczające.Pozwól mi, pozwól mi, czemu nie chcesz mnie wpuścić?
Pozwól mi znowu oddychać.
Bo nie jest ze mną dobrze, nie jestem w porządku.
Mam nadzieję, że u ciebie wszystko w porządku.Bo próbowałem i próbowałem, i próbowałem, i próbowałem,
ale to nigdy nie wystarczyło.
Obiecuję, że to naprawię, dzień po dniu.
Po prostu mnie nie zapomnij.
Proszę, po prostu mnie nie zapomnij.
Słowem przypomnienia, w teledysku do Old Souls (pierwszy utwór) widzieliśmy Roberta piszącego list i zaczynał się on właśnie od „Moja droga Annie,”. Śmiało można założyć, że ten tekst jest listem do niej. Mając to na uwadze, przejdźmy do interpretacji.
To moment, w którym Robert zmaga się z pełną świadomością swojego upadku. Z jednej strony przeprasza Annie za to, jakim był człowiekiem – za swoją nieobecność, za błędy, których nie potrafił naprawić. Z drugiej – pojawia się gniew i frustracja. Cokolwiek robił, nigdy nie było wystarczające. Walczył, ale walka nie przyniosła efektów. Pojawia się tu powracający motyw bycia „pustą skorupą”. Robert nie ma już nic do dania, jego choroba i przeżycia całkowicie go wypruły. To świetnie komponuje się z obrazem domu, który staje się coraz mniejszy – przestrzeń wokół niego się kurczy, dusi go, a on sam nie może znaleźć w niej miejsca dla siebie.
Najbardziej przejmującym momentem jest jednak nagła zmiana tonu. Najpierw błaga Annie o wpuszczenie – chce jeszcze jednej szansy, jeszcze jednej próby. Ale potem pojawia się złość. Skoro nigdy nie był wystarczający, skoro cokolwiek robił, było za mało – niech Annie go po prostu zostawi. Stąd wers „Po prostu, kurwa, pozwól mi odejść, uwierz mi, zasługujesz na coś lepszego.” – brzmi to jak desperacka próba przekonania samego siebie, że jej odejście to jedyna słuszna decyzja.
Najbardziej istotnym elementem jest końcówka utworu. Przez cały ten czas Robert prosił Annie, żeby go wpuściła, jednak później ujawnia, że to ON jej nie wpuścił do środka. Ostatnie wersy zdradzają nam prawdziwą naturę tego tekstu jako listu samobójczego. Robert nie ma już nadziei na naprawienie czegokolwiek. Nie prosi o wybaczenie, nie oczekuje, że Annie wróci. Jedyne, czego pragnie, to pamięć – niech o nim, przynajmniej, pamięta jak odejdzie. W tym właśnie tkwi tragedia tego utworu – Robert nie umie już widzieć dla siebie przyszłości, ale kurczowo trzyma się przeszłości, jakby była jedynym dowodem na to, że kiedyś istniał.