Requiem (Pieśń Żałobna)
Osusz te oczy, tak wyraźnie zdradzają wiek.
Ulatujące światła zaczynają gasnąć,
Gdy ostatni przebłysk życia więdnie i znika.Marzenia o rozproszonym losie ujawnione, łamią się i rozpadają w rozpaczy.
Jak świece w płomieniu, topimy swoje życie.Aeternum Vale (Żegnaj na wieczność).
Przypomnij sobie dni, gdy byliśmy młodsi i dorastaliśmy.
Nie mów więcej. Spoczywaj w pokoju. Moje requiem jest dla ciebie.Tempus edax rerum. (Czas pożera wszystko.)
Obitus. (Śmierć.)
Rigor Mortis. (Stężenie pośmiertne.)Tempus edax rerum. Aeternum Vale. [2x]
Oczy suche jak kość, wyraźnie zdradzają wiek.
Oszukujesz swoje życie z jego dni,
Gdy ostatni przebłysk światła więdnie i znika.Zmień stronę, ich cienie nas pochłaniają.
To pali moje oczy.
Cierpliwy bezruch, nigdy się nie przebudzisz.
Aeternum Vale.Te światła zgasły, znikam.
Czekałem zbyt długo, zmarniałem.Tempus edax rerum. Aeternum Vale.
I tak bez końca;
Przez moje pogrzebane kości, moja pieśń to mój pomnik.
Przez moje pogrzebane kości, moja pieśń to mój pomnik.
To finałowy akt opowieści Roberta – jego śmierć i pożegnanie z życiem. „Aeternum Vale” to łacińskie „Żegnaj na wieczność”, co sugeruje ostateczność tego momentu.
Pierwsza zwrotka buduje obraz starzenia się i śmierci: gasnące światła, więdnące życie. Metafora topniejących świec podkreśla ulotność egzystencji. „Jak świece w płomieniu, topimy swoje życie” – to niemal gorzka refleksja, że życie przepływa przez palce, aż w końcu nic z niego nie zostaje. „Tempus edax rerum” – „Czas pożera wszystko” – podkreśla nieuchronność rozkładu i śmierci. Razem z „Obitus” i „Rigor Mortis” (śmierć, stężenie pośmiertne) tworzy niemal pogrzebowy hymn.
Druga połowa utworu sugeruje moment przejścia – „Przewróć stronę, ich cienie nas pochłaniają”. To, co było, już nie wróci. Robert akceptuje swój los i pozwala, by czas go pochłonął. Ostatnie wersy są ironiczne i tragiczne zarazem: „Przez moje pogrzebane kości, moja pieśń to pomnik”. Robert odchodzi, ale jego historia – jego tragedia – pozostaje żywa. Jego pogrzebane kości to jego pomnik ze spiżu; coś, po czym zostanie zapamiętany.
Robert, w bezpośrednim zwrocie do ukochanej, nawołuje ją, aby przypomniała sobie dni ich młodości i dorastania. Nie chce, żeby pamiętała go takim, jakim się stał. Chce, żeby myślami wróciła do dawnych dni i tam już pozostała. Nie bez powodu Robert przez kilka ostatnich utworów wysławiał się w podobny sposób do Króla Żałoby, ale o tym w podsumowaniu.