Neverbloom – jak Król Żałoby powstał?
Album Neverbloom przybliża nam postać Króla Żałoby i przenosi nas do czasów, w których był on zwykłym, pogrążonym w depresji człowiekiem. To jego origin story (historia powstania), która zdradza nam, jak doszło do tego, że w ogóle powstała taka istota. Okładka albumu oraz wypuszczone przez zespół teledyski ujawiają wygląd Króla Żałoby – jest ukazywany w sposób podobny do popularnego wizerunku Odyna. Jest zakapturzoną, ubraną na czarno postacią, wokół której panuje zgnilizna, mrok i ptaszyska. Przejdźmy zatem do pierwszego utworu.
Neverbloom – pierwszy utwór z albumu
Pojedyncza łza z wiązów pustki spada, plamiąc spękaną ziemię, a gleba wciąga ostatni, desperacki oddech życia. Z kropli wody wybuchają drobne pąki kwiatów, barwy radości i nadziei. Wieczne, niegasnące, zanim rozpadną się w pył. Te lasy nie pamiętają dotyku słońca ani zapachu rosy, a w ogłuszającej ciszy słyszę jedynie jęczące drzewa.
To Morrow rzuciła klątwę na to miejsce. Teraz, ponure i zastygłe, krzyczy nocą, byśmy usłyszeli jego wołanie z samego serca puszczy.
Trwam w zwątpieniu, mrok zapada tu wcześnie. Modlę się do wieków minionych, by te kwiaty pewnego dnia zakwitły.
Czekałbym tu wieczność, by zobaczyć, jak rozkwitają.
One nigdy nie kwitną.Zdradziłaś nas, dziwko, w tych lasach, które tkaliśmy, śniąc pośród gajów. Morrow, nikt nie mógł nas powstrzymać. A jednak, teraz sady już nie rodzą owoców, więc odzyskam Tron Żałoby. Zaczynam liczyć gwiazdy sam, a ta zima pożera moją duszę.
Zawsze będę pamiętać dzień, w którym wbito mi nóż w plecy.
Nóż w plecy.Tak jak łzy, kończyny umierających drzew zaczęły opadać, jedna po drugiej.
Teraz pozwól mi zasnąć. Pozwól mi zasnąć w tym ogrodzie, który nigdy nie zakwita.
Więc tutaj będę czekał na wiosnę, w ogrodzie łez.
Jeśli wsłuchasz się nocą, usłyszysz wołanie z serca puszczy.I tak tu zostanę, aż do moich ostatnich dni. Modlę się do wieków minionych, by te kwiaty pewnego dnia zakwitły.
Ta piosenka stanowi emocjonalny i symboliczny fundament albumu. „Ogród, który nigdy nie rozkwita” jest metaforą pogrążonego w depresji serca protagonisty. „Tron Żałoby” reprezentuje jego przemianę w Pana Nieszczęścia, jednak warto zauważyć, że on ten tron „odzyskuje”, a nie usiada po raz pierwszy. Oznacza to tyle, że nasz protagonista już wcześniej był na tym tronie usadowiony, jednak z niego zszedł. A zszedł z niego, bo poznał wspominaną w tekście Morrow – kobietę, która pojawiła się w jego smutnym życiu i ożywiła jego wyjałowione serce. „Z kropli wody wybuchają drobne pąki kwiatów, barwy radości i nadziei.” – właśnie to stało się z metaforycznym ogrodem gdy Morrow weszła w życie protagonisty. Nie trwało to jednak długo, bo wszystko „rozpadło się w pył”. Podmiot liryczny zaznacza, że został zdradzony przez Morrow; razem byli niepowstrzymani, a jednak wbito mu nóż w plecy. Król Żałoby modli się, aby kiedyś ten ogród znowu zakwitł (czytaj: żeby do niego wróciła), jednak wie, że zostanie w nim aż do swoich ostatnich dni. W prostszych słowach, unikając tych wszelkich metafor – podmiot liryczny był smutnym, wyniszczonym człowiekiem, jednak poznał kobietę (Morrow), która go z tej depresji zaczęła wyciągać, a potem go porzuciła. Ta piosenka przedstawia moment, w którym protagonista wciąż jest w szoku po zerwaniu. Zaprzecza temu, czeka, aż coś się zmieni, ale rzeczywistość jest taka, że jego świat jest teraz martwym, pozbawionym życia miejscem. Ciągłe obrazy martwego lasu i ogrodu, który nigdy nie rozkwita, podkreślają jego rozpacz. Pod koniec piosenki zaczyna akceptować swój smutek, wkraczając na ścieżkę, która ostatecznie uczyni go Królem Żałoby.