Elegies (Elegie)
Pokazałbym ci świat takim, jakim widziałem go w snach. Rzuciłbym wszystko.
A w te noce, gdy płakaliśmy do księżyca, umarłbym za wiosnę.
Często bywałem u korzeni wiązów, śpiewając ptakom pieśni i pragnąc, by ten dzień nigdy się nie skończył.Ale się skończył.
Te sny spłynęły kaskadą wspomnień i utraconej nadziei, a na końcu wszystkiego…Na końcu wszystkiego pozostały po tobie tylko łzy.
Pamiątka od ptaków, elegia tego, czym mogliśmy się podzielić.Te słowa przetrwają na zawsze;
Wyśnię nasze wspomnienia, tylko po to, byś poczuła coś do mnie jeszcze raz.
Te słowa przetrwają na zawsze;
Wyśnię nasze wspomnienia, tylko po to, by cię zranić. Byś poczuła mój ból.Z ziemi bije ciepło, a dotyk moich palców jest jak krople, powodujące drgania na tafli wody.
Cenię sobie chwilę, w której moje serce opadło na dno oceanu.
Mogliśmy być czymś więcej,
Mogliśmy śmiać się, płakać i śnić przez noce.
Czymś więcej, o wiele więcej.Będę wciąż śpiewać ptakom pieśni, aż wrócisz,
a za każdym razem, gdy się zatracę,
z ziemi bije ciepło, a dotyk moich palców jest jak krople, wywołujące fale na tafli wody.
Był gotów poświęcić wszystko dla Morrow. Była jego światem i chciał się z nią wszystkim dzielić. „Płakanie do księżyca” sugeruje noce głębokiego połączenia i dzielonego smutku. Oboje byli wyniszczeni, ale świat stał się trochę bardziej kolorowy, bo przynajmniej nie byli już pogrążeni w tym smutku samotnie. Chciał wnieść życie (wiosnę) do ich miłości, nawet kosztem swojego własnego. Wspomina czas, kiedy był szczęśliwy, chcąc pozostać w tym czasie na zawsze. Ten czas się jednak skończył. Pozostały tylko wspomnienia i ból związany z wiedzą, że nigdy do tego nie powrócą. Teraz jego jedynym połączeniem z nią jest łza — coś małego, kruchego i pełnego smutku. „Elegia” w tekście i tytule sugeruje pieśń żałobną po miłości, która nigdy nie osiągnęła swojego pełnego potencjału. Chce, żeby go pamiętała, żeby coś poczuła — miłość, żal, cokolwiek — żeby o nim nie zapomniała. Jednak „wyśni ich wspomnienia, tylko po to, by ją zranić”: jego ból przeradza się w urazę. Jeśli ona już go nie pokocha, to on chce, żeby cierpiała tak jak on. „Ceni sobie chwilę, w której jego serce opadło na dno oceanu” – akceptuje swój smutek, znajdując niemal pocieszenie w głębi swego cierpienia. Trzyma się jednak kurczowo ostatniej nici nadziei na to, że Morrow kiedyś wróci, jednak wie, że tak się nie stanie.
No dobrze, skoro już znacie cały ten glosariusz i rozumiecie odniesienia do natury, to w dalszej części artykułu będę omawiał w trochę mniej łopatologiczny sposób.