Bzdurny koncept Króla Żałoby

Chronicles (Kroniki)

Bój się mego imienia w martwej ciszy nocy, albowiem zrodziłem się na nowo z płomieni.
Poczujesz mój gniew, zniszczę wszystko, co stanie na mej drodze.

Deszcz leje nieustannie, a ostatni migoczący płomyk nadziei, który rozpaliłem i pielęgnowałem tak troskliwie, zaczyna gasnąć.
Teraz trwam tu, w ciemności.
Bazgrzę na postrzępionych kartach, które kiedyś trzymałaś tak blisko serca.
Sen pochłonął nas oboje, a gdyby nie te więzy, uleciałbym wraz z wiatrem.

Bój się mego imienia w martwej ciszy nocy.
Mój ciężar to historie, które spisałem – oto Kroniki Żałoby.
Spalcie lasy, nie są już moim domem.
Morrow, przeklęłaś je – tak mówią Kroniki Żałoby.

Teraz poczuj mój gniew.
Rozedrzyj niebiosa.
Poczuj mój gniew, moja nienawiść pożera mnie, niszcząc twoje sny.
Poczuj mój gniew, zaczekam na swój czas i spalę cię żywcem.
Poczuj mój gniew, moja zemsta będzie szybka, a w mych płonących dłoniach
płomienie tańczą i wiwatują na mękach ludzkości.

Rozedrzyj pieprzone niebiosa.
Czy czujesz przypływ nienawiści z mego cierpienia?
Dźwigałem twoje historie, zostawiłaś mnie martwego i przeklęłaś las.

Moje imię na zawsze odbija się echem po pustkowiach,
a moja złośliwość pożera mi serce.
Gdybyś je usłyszała…

Bój się mego imienia w martwej ciszy nocy, albowiem zrodziłem się na nowo z płomieni.
Poczujesz mój gniew, zniszczę wszystko, co stanie na mej drodze.

Dźwigałem twoje historie, twój kodeks smutku i kłamstw.
Wyrzekam się tego obowiązku, weź z powrotem to, co kiedyś było dla ciebie tak cenne.

Bój się mego imienia w martwej ciszy nocy.
Nie dźwigam już dłużej tych opowieści – odbierz ode mnie te Kroniki Żałoby.
Spalcie lasy, nie są już moim domem.
Morrow, przeklęłaś je – tak mówią Kroniki Żałoby.

Oryginalny tekst tutaj.

Król Żałoby odsłania prawdę: cały ten album to były jego zapiski, Kroniki Żałoby, świadectwo jego upadku i nienawiści. Ten pamiętniczek to ostatnia deklaracja, że nie szuka już ukojenia, nie pragnie zrozumienia. To akt spalenia mostów i wypowiedzenie wojny. Nie jest już tym, kim był na początku. Nie jest ofiarą, ale katem. Nie jest zranionym kochankiem, ale bytem ogarniętym furią. „Zrodziłem się na nowo z płomieni” – to słowa istoty, która spaliła swoje dawne ja i powstała z popiołów. Nienawiść daje mu nowy cel: zniszczyć wszystko, co stanie na jego drodze. Deszcz – zimny, bezlitosny – gasi ostatnie resztki dawnych uczuć. To, co jeszcze go trzymało przy życiu, dogasa. Nie ma już nic, co mogłoby go zatrzymać. Ciemność, w której tkwi, nie jest już tylko metaforą, a jego nowym domem.

Słowa, które kiedyś miały znaczenie, stają się chaotycznymi zapiskami na podartych kartach. Morrow trzymała je blisko serca, co sugeruje, że kiedyś pisał jej liczne listy miłosne, które wiele dla niej znaczyły. Tym razem nie są to już jednak opowieści miłosne, tylko zapis gniewu, zapowiedź zniszczenia. Padają kluczowe słowa: Kroniki Żałoby to jego testament, akt oskarżenia przeciwko Morrow. To więcej niż zapiski; to dowód na jej zdradę, na jej grzech. Nie ma już powrotu, a las, który kiedyś był jego schronieniem, stał się przeklętym miejscem. Król Żałoby oddaje jej Kroniki. Nie chce już dźwigać ciężaru przeszłości. Nie jest już strażnikiem historii ich miłości. Obiecuje zemstę, a kroniki, w których posiadanie weszła, będą na zawsze przypomnieniem, że sama na siebie sprowadziła ten los.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *