Samobójstwo w muzyce DSBM – gloryfikacja czy katharsis?

DSBM, czyli Depressive Suicidal Black Metal (depresyjny samobójczy black metal) to jeden z najbardziej kontrowersyjnych odłamów muzyki ekstremalnej. Już sama nazwa gatunku sugeruje obsesyjne zagłębianie się w tematykę depresji, nihilizmu i samobójstwa. Nie od dziś wiadomo, że tematyka samobójstwa zgłębiana jest regularnie nawet w muzyce popularnej. Niemniej jednak warto zaznaczyć, że zespoły DSBM-owe niekiedy stąpają po czerwonej linii w kwestii swojego przekazu, jego obrazowego charakteru oraz czystej bezpardonowości. Czy można jednak stwierdzić, że zespoły DSBM gloryfikują odebranie sobie życia, czy raczej przedstawiają brutalną rzeczywistość istnienia w stanie skrajnej i wiecznej rozpaczy? W tym artykule przyjrzymy się tej kwestii na przykładzie zespołu Psychonaut 4, który od lat balansuje na cienkiej granicy między autentycznym wyrazem cierpienia a kontrowersyjnością.

Charakterystyka gatunku DSBM

DSBM wywodzi się z black metalu, ale różni się od niego pod wieloma względami. Podczas gdy tradycyjny black metal często opiera się na mitologii, satanizmie czy atmosferze tajemnicy, DSBM koncentruje się na osobistych emocjach, cierpieniu i izolacji. Charakterystyczne dla tego gatunku są powolne, melancholijne i melodyjne riffy, krzyczane wokale przypominające agonalne jęki oraz teksty traktujące o depresji, samookaleczeniu i śmierci. Produkcja jest często surowa i lo-fi. Zespoły takie jak Xasthur, Silencer, Shining czy Lifelover przyczyniły się do ukształtowania charakterystycznego brzmienia i przekazu gatunku, który wzbudza zarówno kontrowersje, jak i uznanie jako forma artystycznej ekspresji ekstremalnych emocji.

Ciekawostką jest, że wielu artystów DSBM funkcjonuje niemal w kompletnej anonimowości, często nie ujawniając nawet swoich prawdziwych imion. Jest to gatunek, w którym muzycy niejednokrotnie traktują swoje dzieła jako osobiste katharsis, będące efektem autentycznych zmagań z depresją czy myślami samobójczymi. Przykładowo, historia wokalisty Silencer, Nattramna, jest owiana mroczną legendą – według niektórych źródeł miał on popełnić próbę morderstwa i trafić do zakładu psychiatrycznego.

Jednym z najbardziej niezwykłych aspektów DSBM jest sposób, w jaki muzyka tego nurtu wpływa na słuchaczy. Niektórzy uważają, że działa terapeutycznie – jest dźwiękowym odpowiednikiem spojrzenia w otchłań, które pozwala im przeżyć własne emocje w kontrolowanych warunkach. Inni oskarżają gatunek o pogłębianie depresji i nihilizmu, wskazując, że otaczająca go aura autentycznego bólu może być wręcz niebezpieczna dla osób zaburzonych i szczególnie wrażliwych na zewnętrzne bodźce.

Źródła inspiracji i filozofia DSBM-u

Gatunek ten czerpie inspiracje zarówno z osobistych doświadczeń muzyków, jak i z literatury oraz filozofii egzystencjalnej. Twórczość Arthura Schopenhauera czy Emila Ciorana często przewija się w tekstach piosenek, które przedstawiają życie jako pasmo cierpienia, a śmierć jako wyzwolenie. Również wpływ nurtu romantyzmu – zwłaszcza jego dekadenckiego odłamu – jest w DSBM bardzo silnie odczuwalny. Idea piękna w smutku i destrukcji to motyw przewodni wielu zespołów.

Niektóre zespoły inspirują się również prawdziwymi wydarzeniami i osobistymi tragediami. Przykładowo, wokalista Lifelover, Kim Carlsson, był znany ze swoich autodestrukcyjnych zachowań, a jego zespół prezentował muzykę, która nie tylko mówiła o depresji, ale wręcz próbowała ją oddać w dźwiękowej formie. Podobnie Pest Productions, chińska wytwórnia specjalizująca się w DSBM, promuje artystów z całego świata, dla których muzyka jest często jedynym sposobem na poradzenie sobie z własnymi demonami.

Psychonaut 4 – bezkompromisowa szczerość czy niebezpieczna prowokacja?

Psychonaut 4 to jeden z najbardziej znanych przedstawicieli sceny DSBM, który od początku swojej działalności przyciągał uwagę zarówno surową szczerością przekazu, jak i otoczką prowokacji. Powstały w Gruzji zespół zyskał reputację formacji, która nie boi się poruszać tematów tabu, a ich twórczość balansuje na granicy między sztuką a niebezpiecznym manifestem autodestrukcji. Teksty ich utworów są pełne odniesień do alkoholizmu, depresji i samobójczych myśli i zostały napisane w sposób, który niewątpliwie świadczy o tym, że to autentyczna spowiedź ludzi, którzy rzeczywiście doświadczyli tych problemów.

To zespół, który wyjątkowo dobrze odnajduje się w sferze lirycznej muzyki – wiele z ich tekstów zawiera ogromną głębię i przekaz; to niezwykle spostrzegawczy komentarz dotyczący świata, w którym żyjemy. Za przykład może mi posłużyć utwór Eyes of a Homeless Dog (Oczy Bezdomnego Psa), którego przetłumaczony przeze mnie na szybko tekst możecie zobaczyć tutaj:

Dziś ujrzałem pustkę w jego oczach
Bezcelowy wzrok, tak odrętwiały
Taki obojętny, nie wyrażał nawet strachu
Teraz wiem na pewno, jak bardzo jestem słaby
Bo nigdy nie będę w stanie spojrzeć
W oczy temu bezdomnemu psu

Te wszystkie brukowane drogi, te wszystkie ulice…
Przemokłe ulice, to wiecznie szare miasto –
Wysysały wszystkie soki życia z twojego wychudzonego ciała
To twoje ostatnie dni, wiem na pewno!
Ach, gdybym nie przepił ostatnich pieniędzy, kupiłbym ci chociaż
Kawałek kiełbasy. Ale chyba masz to w dupie
Nawet nie zauważyłeś, że usiadłem obok
Dla ciebie jestem kolejnym pijakiem, który przypomniał sobie
Że rzekomo kocha zwierzęta, bo się upił. Tak, masz rację, o Boże, masz rację!
Jestem kolejnym pijanym śmieciem, który usiadł obok ciebie
Ale jak mam zapomnieć twoje oczy, jak? Jak mam zapomnieć?
Ktoś powie, że takich jak ty jest milion
Ty, tak jak oni, po prostu trafiłeś w nieodpowiedni czas, nie w to miejsce
A gdzie jest TO miejsce??? Gdzie jest TEN czas? Gdzie? Gdzie?
Drżysz. Tak, zaopiekuje się tobą gmina:
Spalą cię na wysypisku, po tym jak potrąci cię
Jakiś pijany kierowca
Ziemia wchłonie to, co z ciebie zostało
Gdybym tylko mógł cofnąć czas
Chciałbym nigdy nie spojrzeć w oczy tego
Bezdomnego psa

Naprawdę polecam posłuchać, łamie serce

Jednak istnieją także piosenki takie jak So Much for Suicide (Tyle było z samobójstwa). No i tutaj zaczynamy już przekraczać pewne granice i wchodzić na bardzo niebezpieczne rejony. Wokalista Graf rzuca w nim prowokacyjne „So much for suicide, lots of talk but you never try” („Tyle było z samobójstwa, ciągle gadasz, a nigdy nie próbujesz”), co może być interpretowane jako zachęta do odebrania sobie życia. Jednak czy na pewno? Bardziej prawdopodobne wydaje się, że to gorzka krytyka ludzi, którzy traktują estetykę samobójstwa jako modę czy element subkultury, nie rozumiejąc rzeczywistego bólu, jaki kryje się za depresją przedstawianą w utworach. Niemniej jednak, pisałem wcześniej, że DSBM może stanowić zagrożenie dla osób zaburzonych i szczególnie podatnych na tego typu bodźce. To jest przykład takiego utworu.

Psychonaut 4 balansuje na tej granicy, nie unikając szokujących treści, ale równocześnie pozostając szczerym w swoim przekazie. W przeciwieństwie do wielu zespołów black metalowych, które budują swój wizerunek na mistycyzmie i teatralnym satanizmie, Gruzini przedstawiają rzeczywistość brutalnie i bez upiększania. Teksty zespołu są pełne odniesień do autentycznych problemów psychicznych, uzależnień, autodestrukcji i pustki egzystencjalnej – często w sposób ironiczny lub sarkastyczny, co tylko potęguje ich moc.

Muzyka Psychonaut 4, choć pełna depresyjnych treści, jest jednocześnie przestrzenią dla inteligentnej gry z konwencją. Wielokrotnie w tekstach można odnaleźć aluzje do społecznych oczekiwań wobec osób cierpiących na depresję. Utwory takie jak Too Late to Call an Ambulance (Za póżno by wezwać pogotowie) czy Alcoholism sugerują, że depresja jest czymś więcej niż tylko ponurą estetyką – to realne doświadczenie, które odbiera życie kawałek po kawałku.

DSBM jako katharsis

Podobny motyw możemy znaleźć u innych zespołów mieszczących się pod parasolką DSBM-u. Przykładowo, Silencer, legenda gatunku, ze swoim kultowym albumem Death – Pierce Me, dostarcza muzyki, która brzmi jak czysty obłęd. Wokalista Nattramn miał rzekomo cierpieć na zaburzenia psychiczne i został umieszczony w zakładzie psychiatrycznym, co jedynie wzmocniło otoczkę tajemnicy i autentyczności wokół zespołu. Swoją drogą, w zakładzie psychiatrycznym nagrał dark ambientowy album Diagnose: Lebensgefahr, którego cała warstwa instrumentalna składa się ze szpitalnych przyrządów i urządzeń.

Innym przykładem jest Xasthur, którego muzyka również oscyluje wokół tematyki depresji i izolacji, ale niekoniecznie gloryfikuje samobójstwo – jest raczej jego surowym ukazaniem. Tak samo Shining, dowodzony przez kontrowersyjnego Niklasa Kvarfortha, nieustannie porusza temat samookaleczenia i destrukcji, ale jego przekaz bywa przewrotny – często mieszając brutalną szczerość z ironią i pastiszem.

Gdzie leży granica?

Pytanie, czy DSBM to gloryfikacja samobójstwa, jest trudne do jednoznacznej odpowiedzi. Dla niektórych może być to muzyczna terapia – forma wyrażenia emocji, która paradoksalnie pomaga przeżyć najgorsze momenty. Dla innych może być to niebezpieczna inspiracja do autodestrukcji. Wszystko zależy od stanu psychicznego odbiorcy. Jako student psychologii nie mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że tego typu muzyka jest całkowicie bezpieczna. Osoby cierpiące na depresję, znajdujące się w najgłębszym dołku psychicznym, mogłyby być pchnięte przez prowokacyjną naturę gatunku ku wykonaniu kroku ostatecznego.

Psychonaut 4 balansuje na tej granicy, nie unikając szokujących treści, ale równocześnie pozostając szczerym w swoim przekazie. Nie ma tu romantyzacji cierpienia, jest za to brutalna prawda o jego konsekwencjach. Być może właśnie dlatego ich muzyka rezonuje tak mocno z ludźmi, którzy sami przeżywają ciemne chwile – nie dlatego, że podsuwa rozwiązanie, ale dlatego, że pozwala poczuć, że ktoś jeszcze rozumie ich ból.

2 Replies to “Samobójstwo w muzyce DSBM – gloryfikacja czy katharsis?”

  1. Ola says:

    Jak zawsze fajny tekst, dobrze się czyta. A jak myślisz, kto słucha DSBM? Koneserzy muzyki, ciekawscy doznań, osoby zaburzone, czy osoby mające podobne doświadczenia lub bliskie depresji? Taka muzyka musi wpływać na obniżenie nastroju.

    Lao

    Odpowiedz
    1. Kacper says:

      Różnie to bywa. Wbrew pozorom to naprawdę emocjonalna i melodyjna muzyka, tylko trzeba jej dać szansę. Myślę, że nawet osoby spoza kultury metalowej byłyby w stanie docenić DSBM, ale mało kto potrafi dać solidną szansę i posłuchać kilku takich utworów

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *