(UWAGA: Artykuł podzielony jest na trzy części – o grze Harvester, o kiczu, o brutalności i mediach. Odsyłam do spisu treści. Najprawdopodobniej da się te rozdziały czytać niezależnie od siebie, ale nie odpowiadam za wszelkie urazy związane z ewentualną dezorientacją.)
Spis treści
O samej grze

Zawsze byłeś żartownisiem, Steve
Te słowa, wypowiedziane przez matkę głównego bohatera, Steve’a Masona, doskonale oddają ducha gry komputerowej Harvester — absurdalnej, groteskowej i celowo przerysowanej produkcji, która stała się jedną z najdziwniejszych perełek lat 90. To tytuł, który budzi mieszane uczucia — od fascynacji, przez zniesmaczenie, aż po szczery śmiech. Nie ma tu miejsca na subtelności ani półśrodki. Jeśli Harvester jest czymś, to pełnokrwistym (często również dosłownie krwistym) komentarzem na temat przemocy, mediów i społeczeństwa.
Surrealizm Harvester
Akcja gry rozgrywa się w Harvest, małym amerykańskim miasteczku, którego atmosfera przypomina senny koszmar w klimacie Miasteczka Twin Peaks. Steve budzi się w swoim łóżku z amnezją i szybko orientuje się, że coś jest nie tak. Ludzie wokół niego zachowują się dziwnie, ich dialogi są pełne absurdu, a cała miejscowość emanuje dziwną, niesprecyzowaną grozą. Przykład? Listonosz beztrosko informuje, że zjadł swojego psa, bo „był tańszy niż stek”. Sąsiad z żonką regularnie uprawia sesje BDSM, po których leży z połamanymi kończynami owinięty gipsem w łóżku przez miesiące. Kilkumiesięczny brat bohatera pożera muchy długaśnym jęzorem, po czym wypadają mu gałki oczne (mama wkłada mu je z powrotem na miejsce, komentując coś w stylu „Oj, ty głuptasku!”). Osobą odpowiedzialną za zarządzanie rakietami nuklearnymi jest generał, który nie posiada nóg, a przycisk detonacji umieszczono ZAMIAST protezy. Dla każdego – poza samym protagonistą – wydaje się to całkowicie normalne.
Dialogi są napisane z premedytacją w sposób karykaturalny. Postaci zadają niewygodne pytania, przekraczają granice absurdu i angażują gracza w groteskowe rozmowy, które nie mają na celu niczego poza wprowadzeniem w stan konsternacji. Trudno traktować te sceny poważnie, ale właśnie o to chodzi — Harvester to pastisz mediów, które jednocześnie wyśmiewa i brutalnie obnaża.
Miasteczko, którego nie ma
Pora na mały zarys fabularny. O co tu tak właściwie chodzi? Tak jak wcześniej wspominałem, naszym bohaterem jest Steve Mason – budzi się w swoim łóżku, nic nie pamięta, a każdy wokół zachowuje się dziwnie. Przez całą rozgrywkę próbuje przekazać każdej napotkanej osobie, że coś tu jest nie tak, jednak każdy zbywa go tymi samymi, tak jakby wyuczonymi, słowami „zawsze byłeś żartownisiem, Steve”. Jedyne realne strzępki informacji jakie otrzymał są takie, że za dwa tygodnie bierze ślub ze swoją narzeczoną, Stephanie Pottsdam (której, rzecz jasna, nie pamięta) i wyrusza ją odnaleźć. Co ciekawe, gdy ją odnajduje, okazuje się, że ona także cierpi na amnezję, nie pamięta kim on jest i również zauważyła, że coś tu nie gra.
Na temat fabuły – to by było na tyle! Nie jestem tu po to, żeby streszczać grę, jeżeli kogoś to ciekawi, to gra jest niedroga i ruszy na ziemniaku.
FMV, czyli głupawy realizm
Gra powstała w czasach, w których na fali było tzw FMV, czyli full motion video. Oznacza to tyle, że nagrania aktorskie umieszczono na prerenderowanych tłach. W latach 90 to był bardzo popularny zabieg, który miał jak najbardziej urealistycznić warstwę wizualną rozgrywki. Czy się udało? Cóż, z perspektywy czasu, na nowych monitorach i w wysokich rozdzielczościach wygląda to naprawdę głupawo, jak interaktywny film klasy B. Kiedyś, za sprawą kiepskiej jakości monitorów CRT i niskich rozdzielczości, działało to niesamowicie – jak grałem w takie gry za dzieciaka to byłem święcie przekonany, że steruję prawdziwymi ludźmi. Przerysowana brutalność Harvestera musiała wtedy szokować.

Kultowy status Harvester
Choć w momencie premiery Harvester został przyjęty chłodno i skrytykowany za przesadną brutalność oraz dziwaczny styl, z biegiem lat zyskał status gry kultowej. Obecnie jest wspominany jako jeden z najbardziej kontrowersyjnych i nietuzinkowych tytułów lat 90. Miłośnicy dziwnych, niszowych produkcji wciąż wracają do Harvest, odkrywając nowe interpretacje fabuły i ukryte wątki.
Dziś Harvester nie jest już postrzegany wyłącznie jako groteskowy eksperyment, ale także jako komentarz na temat mediów i przemocy w kulturze. To gra, która bawi, dziwi i niepokoi jednocześnie — idealny materiał na długą dyskusję w gronie fanów dziwactw w popkulturze.
Jeśli więc szukacie czegoś, co przekracza granice, wyśmiewa konwencje i stawia pytania, na które nie ma łatwych odpowiedzi, Harvester jest pozycją obowiązkową. Pamiętajcie tylko jedno: w Harvest nic nie jest takie, jakie się wydaje.
Zakup grę KLIKAJĄC TUTAJ
Podoba mi się Twoja interpretacja kiczu i przesłania tej gry. Ciekawie się Ciebie czyta:).