Blackgrass – country na stosie palone

Zespół Blackgrass, który zdefiniował gatunek
Zespół Blackgrass, który zdefiniował gatunek

W pierwszym wpisie spod szyldu Bzdur Okołomuzycznych chciałbym opowiedzieć o gatunku, który stanowi niespodziewane połączenie dwóch vibe’ów, które na pozór nigdy nie powinny do siebie pasować. Blackgrass (i pokrewne, bo niekiedy trudno jest je rozróżnić) to rodzaj muzyki, z którym, może nie tyle się wychowałem, co towarzyszył mi przez długi okres mojego życia w stopniu znacznym. Na końcu nawet podrzucę moją playlistę dla ciekawskich.

Skąd pochodzi nazwa gatunku?

Blackgrass jako nazwa wywodzi się od niszowego zespołu z Tennessee o tym samym tytule — tego, którego zdjęcie można zobaczyć powyżej. Był to projekt zupełnie nowatorski, jednak ze względu na swoją dziwaczną muzykę nigdy nie udało mu się przebić do szerszej publiczności. Powstał w 2001 roku, a rozpadł się zaledwie trzy lata później. Obecnie jakiekolwiek próby odnalezienia informacji o zespole czy jego twórczości kończą się jedynie na playlistach i wzmiankach, zamiast prowadzić do oryginalnych nagrań. Blackgrass wyprzedzał swoje czasy, eksperymentując z dźwiękami i strukturami, które były zbyt niekonwencjonalne nawet dla alternatywnej sceny początku XXI wieku. Ich debiutancka płyta, zatytułowana po prostu 13, została wydana w bardzo ograniczonym nakładzie i szybko zniknęła z rynku, co dziś czyni ją białym krukiem wśród kolekcjonerów. Poza tym, jedyną namiastką ich twórczości, jaką można znaleźć online, są nieliczne, niskiej jakości nagrania wrzucone na YouTube przez ludzi, którzy mieli w tamtych czasach okazję usłyszeć ich w jakimś przydrożnym barze. To jednak tylko fragment tego, czym naprawdę była ich muzyka — coś, co można było w pełni docenić jedynie na żywo. Choć przepadli w mrokach muzycznej historii, dla nielicznych, którzy mieli okazję ich usłyszeć, Blackgrass pozostaje jednym z najbardziej enigmatycznych i niedocenianych projektów tamtych lat.

Czym jest blackgrass?

Blackgrass to niszowy gatunek muzyczny, który wymyka się łatwej klasyfikacji, łącząc elementy country, punku i gotyckiej atmosfery. Opisywany jako jazz grass, banjo rock, postapunkalyptic, goth-twang i Appalachian punk, gatunek ten wykorzystuje tradycyjne instrumenty, takie jak banjo i skrzypce, w zupełnie nietypowy sposób. Gdyby usunąć te charakterystyczne instrumenty, blackgrass przypominałby country rock, jednak ich obecność nadaje mu mroczne, gotyckie brzmienie, które przywołuje na myśl klimat amerykańskiego folkloru połączonego z punkową surowością. Blackgrass to muzyka balansująca na granicy starego i nowego, wykorzystując klasyczne dźwięki w nieoczywisty sposób, co nadaje jej niepowtarzalny, apokaliptyczny charakter. Lirycznie utwory także oscylują wokół tematów zupełnie odmiennych od tego, z czym klasycznie kojarzy się country. Kiedy opowiadam znajomym, że jednym z moich ulubionych gatunków jest country, spotykam się z wykrzywionymi minami i prześmiewczymi pytaniami pokroju „Ugh, country? Słuchasz o jeżdżeniu pickupem, piciu piwa i romansie ze strachem na wróble?” . Nie, słucham o okultyzmie, intymobójstwie, wiedźmach, potworach, złości i szatanie. „Ale jak to!?”, a tak to.

Estetyka

Okładka albumu The Devil Makes Three

Powiedziałbym, że estetycznie blackgrass kojarzy się bardziej z metalem niż z country. Jest to, właściwie, całkowite przeciwieństwo tradycjonalnego wizerunku country – silnie wytatuowani i ukolczykowani członkowie z długimi, pofarbowanymi włosami, niekiedy w homoseksualnych związkach, okładki przedstawiające okultystyczne symbole, teledyski przedstawiające wokalistę z podciętymi żyłami w wannie lub kopiącego grób dla żony, powodują, że blackgrass odrzuca idylliczny obraz amerykańskiego Południa na rzecz mrocznej, nihilistycznej estetyki. Zamiast kowbojskich kapeluszy i ciepłych krajobrazów prerii, mamy gotyckie makijaże, industrialne scenografie i narracje pełne przemocy oraz cierpienia. To muzyka, która celebruje dekadencję i upadek, czerpiąc inspirację raczej z horroru i punkowej prowokacji niż z tradycyjnych opowieści o tęsknocie i wolności. Blackgrass to country przefiltrowane przez soczewkę gotyckiego niepokoju i społecznego buntu — to muzyka dla tych, którzy w równym stopniu kochają outlaw country, jak i undergroundowy punk.

Zespół Bridge City Sinners (na marginesie, Libby Lux, wyjdziesz za mnie?) źródło: riotfest.org

Podsumowanie

Jedyne co mi pozostaje to podesłać jakiś teledysk i obiecywaną wyżej playlistę – bierzcie i pijcie z tego wszyscy, oto jest bowiem ciało moje.

3 Replies to “Blackgrass – country na stosie palone”

  1. malababa© says:

    Pierwszy blog muzyczny, który będę regularnie czytać. Artykuł czytało się wspaniale, uwielbiam taką muzykę!!! Pozdrawiam, wesołych świąt i smacznego jajka.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *